logo
    
Lato Teatralne Sopot'2008


Lato Teatralne Sopot 2008 podobnie jak w ubiegłorocznych sezonach, było równie obfite. Szacujemy, że odwiedziło nas około 15 000 teatromanów z Trójmiasta, Polski oraz zagranicy. Repertuar rozpoczęliśmy premierą dramatyczną spektaklu "Z prochu powstałeś" w reżyserii André Ochodlo na podstawie głośnej sztuki Harolda Pintera- laureata Nagrody Nobla w 2005 roku. Sam tekst przez "The London Spectator" został nazwany "jedną z największych sztuk wszechczasów", a Michael Billington w "The Guardian" pisał o nim: "niezwykle potężna praca: przyciągająca, magnetyzująca, niepokojąca". Na naszej scenie w role Rebeki i Devlina wcielili się wybitni aktorzy pomorskiej sceny, obchodzący w tym roku 40.lecie pracy artystycznej: Joanna Bogacka i Krzysztof Gordon. Była to "solidnie przygotowana i świetnie zagrana kameralna opowieść o spustoszeniu, które w ludzkiej psychice wywołuje przerażające wydarzenie sprzed lat. Reżyser André Ochodlo wybrał dla dramatu Pintera chyba najwłaściwszą formę; postawił na nieśpieszne tempo i oszczędną inscenizację." Z wielkim uznaniem spotkały się kreacje naszych aktorów: "W pamięci pozostaje oblicze Rebekki - Joanna Bogacka nie wstydzi się pokazywania twarzy nieruchomej jak maska, czasem tylko ożywionej drobnym grymasem, twarzy zmęczonej, cierpiącej, ale wciąż zachowującej urodę. To rola zbudowana na ostrych, dynamicznych kontrastach, nie ma tu jednak mowy o żadnej histerii. Bogacka chowa się za swoją postacią, ale to ona pozostaje właściwie gwiazdą tego wieczoru w Atelier."
Gwiazdą kolejnych kilku wieczorów była zaś Hanna Banaszak z recitalem złożonym ze swoich najlepszych utworów. Wraz z pełnym polotu zespołem postanowiła pobić rekordy w przepełnieniu naszej sali- ciężko było bowiem usadzić wszystkich fanów artystki na odpowiadających im miejscach.
Międzynarodowe Spotkania z Kulturą Żydowską, które rozpoczęliśmy 13 lipca, mają już trzy lata. Do okrągłych rocznic jeszcze trochę zostało, ale nie da się zaprzeczyć, że istnienie i wyjątkowy charakter imprezy są niepodważalne. Po raz kolejny więc na sopockiej plaży udało nam się zebrać wybitnych muzyków i przedstawicieli kultury żydowskiej. Patronat nad tym przedsięwzięciem objęli Michael Schudrich- Naczelny Rabin Polski, Piotr Kadlcik- Przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich RP, Jan Kozłowski- Marszałek Województwa Pomorskiego i Prezydent Miasta Sopotu- Jacek Karnowski. Partnerowała nam Gmina Wyznaniowa Żydowska w Gdańsku, Fundacja Rotschild, Fundusz Wyszehradzki, Austriackie Forum Kultury oraz instytuty kultury- Słowacki i Czeski.
Można zaryzykować stwierdzenie, że tegoroczne Spotkania były przełomowe, zaczęły bowiem grawitować bardziej w stronę edukacji, aniżeli tylko muzyki- taki bowiem model stosowaliśmy dotychczas, działalność edukacyjna była dla nas jedynie dodatkiem, przystawką do głównych, muzycznych dań. Warsztaty i wykłady przyciągnęły w tym sezonie tłumy spragnionych wiedzy o kulturze Żydów słuchaczy. I ani plaża, ani kanikuła nie zdołały wygrać z naszą letnią ofertą: odwiedziło nas ok. 7000 osób.
Festiwal rozpoczęliśmy akcentem muzyki klezmerskiej wykonywanej przez gojów w postaci austriackiego zespołu "Gojim" z programem "East and West Usłyszeliśmy utwory z Rosji, Litwy, Polski, Hiszpanii, Grecji, Bałkanów, USA i Austrii. Głównym przekazem zespołu- jak sami informowali w czasie koncertu- jest pokazanie, jak na pierwszy rzut oka kultura dziwna i obca staje się częścią europejskiego dziedzictwa, a także ukazanie zróżnicowania kultury żydowskiej i pozytywnych aspektów wielokulturowego społeczeństwa. W międzyczasie odbyły się dwudniowe warsztaty języka hebrajskiego prowadzone przez Ewę Soroczyńską z zaprzyjaźnionej Gminy Żydowskiej. Zainteresowani historycznym językiem poznali podstawy niełatwego alfabetu i nauczyli się pisać w nim proste zdanie.
Inne, niełatwe sentencje przychodziły na myśl po obejrzeniu najnowszej premiery André Ochodlo & The Jazzish Klezmer Company "Gebirtig". Program poświęcony był twórczości barda z krakowskiego getta, Mordechaja Gebirtiga, jednego z najpopularniejszych twórców pieśni jidysz. Zespół tworzyli muzycy z Rosji, Białorusi, Austrii, Niemiec i Polski, którzy "znakomicie się rozumieli- to mało powiedziane. Oni byli jedno. Ochodlo chwilami jakby dyrygował zespołem, a chwilami po prostu słuchał, jak cała widownia, gdy instrumentaliści improwizowali lub wdawali się w rozmowy między sobą. Oni za to odpłacali mu się natchnionym graniem". Sam Ochodlo "śpiewał jak uduchowiony kantor święte pieśni. Nie bardzo widzę, co by mogło przyćmić zakończony w niedzielę premierą recital André Ochodlo.(...)Zestawienie trzech znakomitości- Gebirtig, Ochodlo, Jazzish Klezmer Company- plasuje recital na najważniejszym miejscu tegorocznych Spotkań."
Znakomita, kontrowersyjna scenografia Marty Roszkopf, podejmująca problem współczesnych przejawów antysemityzmu widniejący na polskich ścianach, dopełniła dzieła. Przed koncertem publiczność miała zaś okazję uczestniczyć w warsztatach tańca izraelskiego prowadzonych przez grupę Tepillah z Gdańska.
Kolejne dni przyniosły intelektualną ucztę, gościliśmy bowiem dwie wybitne postaci od lat zajmujące się zagadnieniami kultury żydowskiej- Ludmilę Peřinovą z Centrum Kultury Żydowskiej Hadasa w Czechach i Martina Korčoka z Muzeum Kultury Żydowskiej w Bratysławie. Rozpoczął się także trzydniowy cykl warsztatów jidiszkajt prowadzony przez trio od lat związane z Festiwalem Kultury Żydowskiej w Krakowie, Julię i Urszulę Makosz oraz Przemysława Piekarskiego. Jak mówili prowadzący, przyjęcie sopockiej publiczności było cieplejsze niż tej w Krakowie! Nie ma się czemu dziwić, bowiem podczas spotkań można było spróbować specjałów kuchni koszernej, takich jak czulent, maca czy cymes. Nasi goście cierpliwie tłumaczyli tajemnicze zagadnienia żydowskiej kultury i zapoznawali publiczność ze zwyczajami, językiem oraz pieśniami Żydów. Przez dwa dni daliśmy też naszej publiczności możliwość oglądania wystawy Krystyny Piotrowskiej "Dokument podróży", której wernisaż odbył się w warszawskiej galerii "Zachęta" z okazji rocznicy wydarzeń Marca `68. Artystka postawiła swoim bohaterom zadanie, aby jak najzwięźlej dokończyli zdanie "wyjechałem z Polski, bo..." i powtórzyli to samo zdanie w języku kraju, w którym się osiedlili. Wypowiedzi są różne - od pełnych żalu i goryczy, bardzo emocjonalnych ("Wyjechałam z powodu wszechogarniającego obrzydzenia","Wyjechałem z Polski, bo mnie wykopali", "...bo czułam się poniżona", "... bo się bałam, że się ciągle będę bać"), po spokojne, nie mówiące o przyczynach wprost. Ta wystawa, choć kameralna, złożona niemal wyłącznie z projekcji wideo, jest jednym z najważniejszych głosów zabranych w dyskusji na temat Marca `68. Tu bowiem po latach przemawiają ci, którzy wyjechali.
Aby naszym muzycznym aspiracjom stało się zadość, zaprosiliśmy dwie ciekawe grupy klezmerskie: Di Naye Kapelye z Węgier i Jascha Lieberman Trio z Krakowa. Węgrzy sprawili nie lada niespodziankę, ukazując tradycyjną stronę muzyki żydowskiej. W czasie koncertu grali na tak egzotycznych instrumentach, jak kobza, mandolina czy rumuńskie cymbały, swoim śpiewem zachwycał cygański skrzypek. W repertuarze znalazły się zarówno piosenki folkowe, jak i nowe interpretacje tradycyjnych chasydzkich pieśni. Wszystkie grane były z naciskiem na styl konkretnego regionu, z którego pochodziły. Jascha Lieberman z kolei postawił na tradycję zmieszaną z krakowską awangardą- dało się tu słyszeć brzmienia podobne do stylu muzycznego słynnego Bester Quartet.
Spotkania anno domini 2008 zakończyliśmy warsztatami plastycznymi prowadzonymi przez Annę Molgę, która wprowadziła adeptów sztuki w arkana żydowskiej wycinanki oraz koncertem "Shalom Live" André Ochodlo z gośćmi specjalnymi z Mińska i z Moskwy, w którym to koncercie "Ochodlo był jak dobre wino- im starszy, tym lepszy". Zupełnie inny, stawiający na "klezmerski show" był kończący spotkania koncert zespołu Max Klezmer Band. Sześciu muzyków połączyło rytmy klezmerskie z oprawą, której nie powstydziłyby się gwiazdy pop czy rocka, rozgrzewając publiczność do białości i powodując lawinę pytań, którymi zostaliśmy zasypani- co będzie w przyszłym roku, czy usłyszymy zespoły na równie wysokim poziomie, kiedy dokładnie będą Spotkania, czy można już rezerwować bilety? Bo było "Uff! Dużo tego. Od pierwszych kroków po nieopisaną doskonałość, spotkania uczniów i mistrzów". Mamy nadzieję, że za rok będzie jeszcze więcej i jeszcze lepiej.
Na początku sierpnia scena Atelier zapełniła się na cały tydzień piosenkami Agnieszki Osieckiej w wykonaniu utalentowanych debiutantów, wyłonionych spośród 200 osób na eliminacjach Konkursu na Interpretację Piosenek Agnieszki Osieckiej w Warszawie. 11- jak z humorem zapowiadała Magda Umer- "podmiotów wykonawczych" zaprezentowało zarówno hity poetki, jak i piosenki prawie zupełnie nieznane, jak choćby "Kołysankę dla babci", napisana przez Osiecką specjalnie dla Teatru Atelier. Po długim i burzliwym głosowaniu dziennikarskiego jury udało się wreszcie dojść do consensusu- pierwsze miejsce zajęła Anna Wójciak, 21- letnia góralka z Zakopanego, która "rozbroiła wszystkich interpretacją piosenki "Byle nie o miłości". Jej wykonanie tego utworu tętniło energią spod samiuśkich tatr. Również głos młodej artystki- mocny, niski, momentami wibrujący- doskonale zabrzmiał w takiej wersji utworu". Drugie miejsce przypadło Matyldzie Damięckiej, a trzecie 17-letniej Alicji Pyziak, która "w hipnotyzujący sposób wykonała piosenkę "Kołysanka dla babci". Nagrodę publiczności zdobyła aktorka Teatru Dramatycznego w Warszawie, Agata Wątróbska, "doskonała, bowiem najwyraźniej wiedziała, co chce śpiewając powiedzieć. Jej wersja "Peonii" była tak mroczna i poruszająca, że z pewnością niejeden widz poczuł podczas tego występu ciarki na plecach." Akcentem przypominającym o twórczości naszej patronki była też promocja książki Agnieszki Osieckiej "Na wolności. Dziennika dla Adama" przygotowana wspólnie z wydawnictwem Prószyński i Spółka oraz radiową Trójką, w której udział wzięli Agata Passent, André Ochodlo, Wojciech Fułek, Magda Umer i Jerzy Satanowski.
Tylko na jeden koncert zdołała nas odwiedzić doskonała Grażyna Łobaszewska. Wraz ze swoim trio jazzowym pokazała klasę światowej wokalistki jazzowej. Piosenki takie jak "Czas nas uczy pogody" czy "Brzydcy" przyciągnęły więcej słuchaczy, niż mogła pomieścić nasza sala teatralna.
Na szczęście premierowy spektakl muzyczny Anty-Szanty zobaczyć można było więcej razy. Usłyszeliśmy piosenki Jacquesa Brela, Andrzeja Waligórskiego, Wojciecha Młynarskiego i wielu innych znakomitości w wykonaniu najzdolniejszych śpiewających aktorów. Jerzy Satanowski przygotował spektakl, którego "powodzenie i entuzjastyczne przyjęcie przez publiczność nie były trudne do przewidzenia- nie sposób bowiem nie bawić się dobrze przy znanych utworach znakomitości polskiej piosenki." Justyna Szafran "porwała publiczność naturalnością i spontanicznością, a także rewelacyjnym warsztatem wokalnym", Natalia Sikora "obdarzona rewelacyjnym, mocnym głosem zaprezentowała się świetnie", Anna Sroka "śpiewała pełnym zmysłowej chropowatości głosem", Paweł Tucholski "wywoływał salwy śmiechu". Po raz pierwszy swoich sił aktorskich i wokalnych spróbowali także członkowie fenomenalnego zespołu Kameleon Septet "wywiązujący się ze swoich ról znakomicie, wypadają przekomicznie!". Po raz kolejny teatr piosenki pod dyrekcją niezastąpionego Jerzego Satanowskiego zrodził nową premierę, która spotkała się z ogromnym aplauzem publiczności.
W tym roku po raz trzeci odbył się u nas Nieustający Festiwal Śpiewający "Z młodej piersi się wyrwało", będący niejako uzupełnieniem "Pamiętajmy o Osieckiej", którego głównym celem jest promowanie ambitnych piosenek "z tekstem" i wyszukiwanie osobowości artystycznych w młodym pokoleniu. Teatr Atelier wraz z Nadbałtyckim Centrum Kultury odkrywa młode talenty, które wraz ze spiritus movens całego przedsięwzięcia, Jerzym Satanowskim, szlifuje przez cały okres trwania festiwalu. To tu dwa lata temu mieliśmy okazję oglądać m.in. Natalię Sikorę, rozpoczynającą karierę aktorską najmłodszą zwyciężczynię Przeglądu Piosenki Aktorskiej. W tym roku koncerty galowe zgodził się poprowadzić nasz wieloletni przyjaciel, poeta, dziennikarz i aktor Andrzej Poniedzielski. Nie raz mieliśmy okazję podziwiać jego błyskotliwą, przykuwającą uwagę konferansjerkę (chociażby w obleganym "Chlip- hopie, czyli piosenkach prawie pogodnych", tak więc poza siłą młodości i talentu tegorocznych wykonawców nasza publiczność mogła rozkoszować się także wyjątkową osobowością prowadzącego, który zapowiedział takie piosenki, jak "Muszę coś zrobić z włosami" Piwnicy pod Baranami, "Dziką różę" Gałczyńskiego, "Łatwopalnych" Jacka Cygana oraz utwory Jacka Kaczmarskiego, Jonasza Kofty czy Agnieszki Osieckiej wyśpiewane przez laureatów m.in. Olsztyńskich Spotkań Zamkowych "Śpiewajmy poezję"- Wojtka Makowskiego, Elizę Banasik, Patrycję Zisch, Emilię Goszczycką, Jagodę Kurpios i Małgorzatę Nakonieczną.
Najwyższej próby piosenkę aktorską w parze z jazzem mogliśmy podziwiać podczas recitalu Sławomira Maciejewskiego i Bogdana Hołowni. Aktor zaprezentował największe przeboje światowej piosenki ze swoimi tekstami i w nowych aranżacjach muzycznych. Mieliśmy okazję wysłuchać kompozycje m.in. Franka Sinatry w pełnych humoru interpretacjach doskonałego artysty.
Recital Mirosława Czyżykiewicza przyciągnął rzesze fanów, których nie trzeba przekonywać do przyjścia- artysta jest naszym regularnym gościem, a w tym roku pięciokrotnie dał kameralny recital swoich poetyckich piosenek. Jeden z najoryginalniejszych i najbardziej charyzmatycznych wykonawców przedstawił zarówno swoje najbardziej znane i lubiane utwory, jak i materiał przygotowywany na nowa płytę.
Dramat zagościł na naszych deskach także na koniec sezonu- zamykając dwa upalne miesiące iście teatralną klamrą. Teatr im. Adama Mickiewicza z Częstochowy zaprezentował dwa spektakle ze swojego bogatego repertuaru: "Wariacje Bernhardowskie" Gabriela Gietzkiego i "Mały światek Sammy Lee" Anny Kękuś- Poks w genialnej interpretacji Piotra Machalicy. Pierwszy ze spektakli rozśmieszył widzów do łez absurdalnością i ironią rodem z najlepszych pism Gombrowicza, podanych we wspaniałej formie przez znakomitych aktorów: Iwonę Chołuj i Adama Hutyrę. Krótki, skondensowany tekst i minimum pozaaktorskich środków wystarczyły, aby zachwycić spragnionych dobrego dramatu widzów. Prawdziwą ucztą był monodram Piotra Machalicy, świetnie ukazujący skomplikowany świat wewnętrzny tytułowego bohatera. Machalica czasem śmieszył, czasem wzruszał, a jego kreacja pokazała, jak doskonale opanowany ma warsztat aktorski i z jaką maestrią potrafi go używać. Na pewno nie był to nasz ostatni kontakt ze wspaniałym zespołem teatralnym z Częstochowy- relację tę na pewno pogłębimy już na wiosnę, kiedy rozpoczną się próby do "Wilków" Agnieszki Osieckiej w reżyserii André Ochodlo. Ale o tym cicho sza- tak jak o wielu innych niespodziankach, które przygotowujemy z okazji XX- lecia Teatru Atelier. Taka rocznica zobowiązuje i my to zobowiązanie z radością przyjmujemy, z ogromną ochotą biorąc się do pracy nad przygotowaniem dwóch jubileuszowych teatralnych miesięcy.
MECENAS TEATRU Patronat Sponsor srebrny
Lotos logo Sopot logo Srebrny logo
Teatr Atelier im. Agnieszki Osieckiej

Al. Mamuszki 2
81-718 Sopot
e-mail: teatr-atelier@teatratelier.pl
tel./fax. (058) 550 10 01
Fundacja Teatru Atelier im. Agnieszki Osieckiej

NIP 5851467315
KRS000477093
konto bankowe
PL 02 2490 0005 0000 4530 5379 4015


Dane osobowe
Zgłoś błąd na stronie
Mapa strony
Dla mediów


(C) Copyright 2019 Teatr Atelier